Rysy '2009
Jeszcze podczas wyprawy do Peru ustaliliśmy, że wypadało by zdobyć najwyższy szczyt Polski - Rysy. Jak się okazało, zadanie nie było proste choć plan pojawił się dość szybko...
Próba I: Spotykamy się w piątek 13 czerwca wieczorem. Miejscem spotkania jest noclegownia na Gubałówce. (Na Krupówki wystarczy zjechać kolejką). Nocleg jest zarezerwowany na dwie doby. Wyprawa na Rysy 14 czerwiec tj. sobota. Będziemy wchodzić od strony Słowackiej (lepsze warunki). Zejście z góry stroną polską do Morskiego Oka. Mamy zapewnioną opiekę taternika. W górach są warunki zimowe. Należy zabrać ciepłe ubranie i solidne buty zimowe. Każdy powinien zabezpieczyć sobie prowiant i napoje do picia. Każdy dostanie raki i czekany które pomogą w spinaczce. Wyruszamy rano około 6.00. Powrót wieczorem.
No niestety ....
Rysy jednak pozostaną szczytem marzeń. Aura była wyjątkowo niekorzystna.
Nasz przewodnik (taternik z doświadczeniem) nie chciał ryzykować.
Były realne szanse by dołączyć do grona ofiar które pochłonęła ta góra.
Wściekli na zaistniałą sytuację, nie wyżyci, obraliśmy inny cel.
Nie weszliśmy, o nie! Po prostu wbiegliśmy na Giewont!
Skład ekipy podczas wejścia na Giewont:
Jarek Marcinowski (Elbląg), Dominik Mański (Elbląg),
Romek Sadowski (Pierzchnica k/Kielc), Kuba Sadowski (Pierzchnica k/Kielc).
Próba II: 25 lipca 2009 r. pogoda do bani! - i znowu NIC!
Aż w końcu:
Próba III: 2 zarwane noce i kilka litrów potu
Piątek 7 sierpnia o godzinie 17.00 odbieram telefon: - Hej! Jesteś jeszcze w pracy? Tak? No to prędziutko kończ. Właśnie czekamy na Michała i zaraz startujemy do Zakopca. Żarty się skończyły! Wchodzimy dziś na Rysy! Łapiesz się?? Pół godziny później do chłopaków w Elblągu dojeżdża Michał z Rumii, pakują się i ruszają. Około północy łapią w trasie gumę (to taki znak na szczęście - wymiana koła zajęła pół godziny). O 2.00 w Kielcach dołączam do chłopaków. O 5.00 jesteśmy w Zakopanem – na śniadanie ... lepiej nie mówić. 6.00 zostawiamy samochód na parkingu w Kuźnicach i idziemy na Morskie Oko. Przed 8.00 dotarliśmy do Morskiego Oka, około 9.00 zaliczamy Czarny Staw. Zaczyna się ciężka wspinaczka… Na szczyt docieramy około 14.00 (Michał czeka tam na nas już od 11.30 !!!!!! ) W dół schodzimy słowacką stroną. Nogi już „włażą w d..ę” O 21.00 jesteśmy z powrotem w Zakopanem, ciepła kolacja, 100 na rozgrzewkę … i wracamy do domów. Rysy w końcu zaliczone, bez najmniejszych planów i przygotowań. Z zaskoczenia. Tym razem nie padało. Następny cel: Kilimandżaro.




Skład ekipy podczas wejścia na Rysy:
Michał Michnowicz (Rumia), Jarek Marcinowski (Elbląg),
Dominik Mański (Elbląg), Romek Sadowski (Pierzchnica k/Kielc),